Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5 Ilość ocen: 2

Pechowy dzień

Na ławce w parku siedzi smutny facet, w ręku trzyma butelkę. Siedzi i patrzy w tę butelkę. Siedzi tak godzinę. Nagle do jego ławki podchodzi dresiarz, rozwala się obok, zabiera facetowi flaszkę, wypija jednym łykiem zawartość i beka potężnie. Smutny dotąd mężczyzna zaczyna płakać.
- Stary, nie becz, żartowałem - mówi zakłopotany dresiarz. - Choź, tu obok jest monopolowy, kupię ci nową flaszkę.
- Nie o to chodzi - tłumaczy mężczyzna. - Nic mi się nie udaje. Zaspałem i spóźniłem się na bardzo ważne spotkanie. Moja firma nie podpisała kontraktu, więc szef mnie wywalił. Wychodząc z firmy, zobaczyłem, że ukradli mi samochód, więc wziąłem taksówkę do domu. Kiedy taksówka odjechała, zorientowałem się, że zostawiłem w niej portfel ze wszystkimi dokumentami. A w domu - co? W domu moja żona pieprzy się z innym facetem! Postanowiłem więc popełnić samobójstwo. Przygotowałem sobie truciznę... i nagle przychodzi dureń, który mi ją wypija!!!

Pechowy dzień
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Szczupły

Szczupły chciał przechytrzyć Czapka,
Pierwszy atak, była zdrapka,
Pokaleczył mi wobblera,
Wtedy wzięła mnie cholera.
Więc na żyłkę wszedł "boxerek",
Lepiej będzie, bo ma sterek.
Żyłka zero osiemnaście,
Kijek spoko, no więc właśnie.
Rzut daleki, trzciny blisko,
Bój się stare zębaczysko.
Kręcę korbką w znany sposób,
Z brzegu patrzy kilka osób.
Rzucam jeden raz i drugi,
Z czoła lecą potu strugi.
Upał ze trzydzieści w cieniu,
Jeszcze kapok na ramieniu.
Drobiazg gdzieś umyka w krzaki,
Pewnie okoń lub szczupaki ?
Pełna flauta, czysta woda,
Trochę iść do domu szkoda.
Jeszcze rzucę, nic nie szkodzi,
Ściągam, nagle blisko łodzi,
Jak nie walnie, wyskok, hura !!!
Jest zębaty lecz dał nura.
Ciągnie żyłkę, szpula brzęczy,
Niech się trochę szczupły zmęczy.
Męczy siebie, meczy Czapka,
Lecz to dla mnie niezła gratka.
Krzyki z brzegu, ciągnij chłopie,
Bo ci szczupły znów dokopie !
Trochę sportu nie zaszkodzi,
W podbieraczek i już w łodzi.
Jeszcze haczyk wyjmę z pyska,
Popatrzymy na się z bliska,
Dałeś mi niezłego kopa,
Więc do wody zmykaj, hopa !!!

Szczupły
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,9/5 (75)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Klenie z małej rzeki 

Klenie z małej rzeki

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3083 
Komentarzy: 0 
ID: 48152 
Węzeł: 28887 

Wędkarz, który wybiera się nad Rospudę lub Czarną Hańczę nastawia się na połów głównie pstrąga potokowego lub lipienia. W obydwu rzekach Pojezierza Suwalskiego bytują medalowe okazy szlachetnych "kropkowańców" i prawie kilogramowych "kardynałów". Późną wiosną i latem wędkarz "połykający" kilometry rzeki z pewnością zauważy także niezliczoną ilość białorybu- będą to płocie, ukleje i jelce. Nie sposób nie zauważyć także klenia, którego przede wszystkim w Rospudzie jest mnóstwo.

Stanowiska kleni w małej rzece są dosyć trudne do namierzenia. Zazwyczaj udaje się nam zaobserwować niewielkie, ledwo wymiarowe klonki. Żerują najczęściej w głównym nurcie, na rozległych płyciznach, tylko gdzieniegdzie poprzetykanych głazami, pod nawisami gałęzi, wśród podwodnej roślinności.

Charakterystyczne jest to, że w pobliżu każdego z wymienionych miejsc klenie znajdą solidne schronienie przed niebezpieczeństwem. Mowa tu o głębokich jamach i wykrotach, powalonych do wody drzewach, podmytych burtach brzegowych. Właśnie w takich miejscach wędkarz ma szansę na złowienie kapitalnego okazu.

Im mniejsza rzeka tym ostrożniejsza ryba. To stwierdzenie dotyczy także Rospudy. Skradanie się, chowanie za drzewami a nawet czołganie nie może być obce wędkarzowi, który chce przechytrzyć wyrośniętego klenia. Mało tego- wędkując nad Rospudą musimy zachować szczególną ostrożność, aby nie wpaść w...bobrowe nory. Próby złowienia medalowego klenia niejednokrotnie możemy przypłacić niechcianą kąpielą. Dotyczy to wędkujących nocą, bo o tej porze najłatwiej podejść te ostrożne ryby.

Nad Rospudą możemy spotkać wielu spinningistów uganiających się za "potokowcem". Jednak niewielu łowi klenie. Zazwyczaj klenia traktują jako "niechciany przyłów". Te stwierdzenie jest błędne [chyba, że podchodzą do wędkowania tylko z "kulinarnych" pobudek(sic!)], bo z moich doświadczeń wynika, że klenie z małej rzeki potrafią swą walecznością dorównać nawet pstrągowi.

Duże klenie są wybredne. Niejednokrotnie ignorują podany "pod nos" miniaturowy woblerek, lub superłowną nieduża obrotówkę. Są takie dni, że nawet stary, wędkarski wyjadacz odejdzie ze swojej miejscówki "o kiju". Ja mam na złowienie przyzwoitego klenia-powiedzmy czterdziestaka i większego, dosyć prosty i znany wędkarzom sposób. Mianowicie jest to przystawka bez spławika. Łowiąc na spinning trafiały mi się nieduże sztuki- 35-40 cm. Wiąże się to z trudnością podania przynęty- czy to wirówki czy woblera. Sprowadzenie niewielkiej przynęty na głębokość około 1,5- 2 metrów, a nawet więcej, pod wpadające do wody korzenie, lub między ogromne bryły twardej i zbitej, torfowej ziemi wiąże się najczęściej ze stratą ulubionego "killera". Ale czym byłoby wędkarstwo bez ryzyka i dreszczu emocji?

Do połowu nadaje się prawie każde wędzisko z kołowrotkiem o szpuli stałej. Kołowrotki z ruchomą szpulą są przydatne jeśli łowimy na małych odległościach. Podejście do upatrzonego i domniemanego stanowiska ryb musi być ostrożne i jak najcichsze. Wszelkie tupanie, "rzucanie" cienia na wodę, wzmożony ruch, niekontrolowane wymachiwanie wędziskiem płoszy ryba na kilka, a nawet kilkanaście godzin.

Niejednokrotnie spotykałem się z wędkarzami, którzy twierdzili, że duże klenie w Rospudzie to już przeszłość. Zgodzę się z tym połowicznie- kleni na pewno jest mniej, szczególnie tych dużych, ale w wartkim nurcie z pewnością pływa jeszcze "kilka" sztuk i to na złoty medal. Zmieniły się po prostu "wymagania" ryb w stosunku do wędkarzy. Żyłka "szesnastka" ma przecież teraz takie parametry wytrzymałościowe jak kiedyś "trzydziestka", tylko niektórzy wędkarze są "niereformowalni". Używają topornych zestawów i dziwią się, że ryb w siatce nie ma.

Łowienie na przystawkę jest bardzo proste. Wędzisko jak już pisałem nie jest najbardziej istotnym elementem. Można łowić zarówno na "miękkie" jak i "twarde" kije-ważne aby długość wędki była odpowiednia do wybranego łowiska. Jeśli będziemy łowili wędziskiem bardzo długim, na "zakrzaczonym" terenie, operowanie kijem wśród drzew będzie dosyć uciążliwe i zanim zdążymy odpowiednio podać kleniom przynętę, pozrywamy kilka zestawów na pobliskich gałęziach, a takie niefortunne zachowanie wypędzi płochliwe ryby "tam gdzie pieprz rośnie".

Na odcinkach łąkowych kij może być dosyć długi- tu nic nie powinno nam przeszkadzać, a i przynętę można podać rybom dokładnie. Optymalna długość wędziska to 3,20 m- 3,80 m. Takim kijem dostosujemy się do każdych warunków łowiska. Kołowrotek powinien posiadać dobrze pracujący hamulec. Żyłka główna- maksymalnie 0,18 mm, przypon-0,14-0,16 mm. Do tego dochodzi obciążenie i haczyk.

Nurt Rospudy jest szybki, tworzą się liczne zawirowania i prądy wsteczne- ulubione miejsce wyrośniętych kleni. Tak więc i obciążenie powinno być spore(jak na małą rzekę). Lekko spłaszczona "oliwka", lub "gruszeczka" 6-14 gram powinna wystarczyć. Haczyk- najlepiej numeracji 6-8, kuty, kolor nie ma istotnego znaczenia. Jak sporządzić zestaw? Bardzo łatwo. Do żyłki głównej dowiązujemy nieduży krętlik, powyżej którego nakładamy obciążenie. Przypon(oczywiście wraz z haczykiem) 30-40 cm. A co zakładamy na haczyk? Musimy pamiętać, że Rospuda należy do krainy pstrąga i lipienia, tak więc zgodnie z przepisami wolno nam używać tylko przynęt roślinnych.

Na klenie z Rospudy najlepsza jest skórka chleba. Kukurydza z puszki, ser żółty i topiony, przeróżne ciasta, czy "osławione" czereśnie i wiśnie nie zdadzą tu egzaminu. Znając powiedzenie sprzed lat- "Nieważne kto gra i tak wygrają Niemcy" ,tak skórka chleba bije wszelkie inne przynęty. Zanęta-zbędna, nurt miejscami jest tak szybki, że "specjały", którymi chcemy zwabić ryby, zniesie je z łowiska w oka mgnieniu. Cóż, takie uroki małej rzeczki.

Jak łowimy? Przede wszystkim spokój i cisza. To połowa sukcesu. Druga połowa to dokładne podanie przynęty. Zestaw zarzucamy "z prądem". Pozwalamy opaść mu na dno, poczym delikatnie napinamy żyłkę. Dużą rolę odgrywa skupienie wędkarza. Kleń przecież może "uderzyć" w każdej chwili. Zdarza się, że łapie przynętę "w locie", zanim ta opadnie na dno. Branie jest silne i zdecydowane. Jeśli łowimy "twardym" kijem, żyłkę trzymamy w palcach. Zacinamy jeśli poczujemy tzw. "kopnięcie". "Miękkie" kije są o tyle dobre, że brania widoczne są na szczytówce. Zacinamy energicznym uniesieniem wędziska, możemy również szarpnąć trzymaną w palcach żyłką. Jeżeli zaciętego klenia odholujemy dosyć szybko od żerującego stada, nie robiąc przy tym zbyt dużo hałasu, to zabawa może trwać dosyć długo. Z jednego miejsca możemy "wyjąć" nawet kilka wymiarowych sztuk. Zacięcie i hol dużej ryby najczęściej kończy się "spaleniem" łowiska na dobrych parę godzin. To samo tyczy się "zerwania" ryby, nieważne jakiej wielkości. Jeśli tak się stanie, przechodzimy do następnego, interesującego miejsca.

Łowiąc tą metodą staramy się łowić skutecznie ale i aktywnie. W jednym miejscu przebywamy nie dłużej jak 30-40 minut. Tyle czasu pozwala na dosyć dokładne spenetrowanie łowiska. Obławiając kleniowe miejscówki na Rospudzie poniżej mostu kolejowego w Raczkach jesteśmy w stanie złowić komplet dorodnych kleni w kilka przedpołudniowych godzin.

Po południu, późnym wieczorem wędkarzy jest więcej. Starajmy się zatem łowić wczesnym rankiem, a w letni dzień nie opuścimy rzeki niezadowoleni. Jeśli czas(i małżonka) pozwoli nam łowić cały dzień, nie schodźmy z łowiska o zmroku, zostańmy jeszcze parę minut. Po zachodzie słońca woda w Rospudzie zaczyna "wrzeć"- dotąd nieufne ryby rozpoczynają głośny "taniec" w prześwietlonej księżycem toni Rospudy.

Połamania kija!

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Pewne, hobbystyczne zainteresowania genealogiczne spowodowały, że zawartość domeny Nazwisko.pl zamierzamy w przyszłości rozwinąć i zbudować w oparciu o nią dość obszerny serwis.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).