Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 0 Ilość ocen: 0

Popłoch

W łóżku leży para. Nagle rozlega się odgłos otwieranych drzwi do domu:
- O Boże! - krzyczy kobieta - mój mąż.
On wyskakuje z łóżka, chwyta w pośpiechu ubranie i chowa się za kotarę. Po chwili wychodzi jednak z ukrycia i ze zdumieniem rzuca:
- Zaraz, chwileczkę! Przecież to ja jestem twoim mężem!

Popłoch
  • Currently 0 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 0/5 (0 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Hyde Park»

Fotograf

Maksyma fotografującego niedźwiedzie: "Nie musisz być szybszy od niedźwiedzia, wystarczy, ze będziesz szybszy od swojego asystenta".

Fotograf
  • Currently 3,5 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,3/5 (9 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Siaty były, są i będą. 

Siaty były, są i będą.

Rating: 0 
Rating count: 0 
 View count: 4501 
Comments count: 1 
ID: 215729 
Node: 143659 
Ryszard Siejakowski

Celem Związku jest organizowanie wędkarstwa i sportu wędkarskiego, stwarzanie członkom Związku dogodnych warunków wędkowania, racjonalne użytkowanie i ochrona wód, rozwijanie wśród członków poszanowania przyrody i znajomości zasad gospodarki rybacko-wędkarskiej oraz kształtowania etyki wędkarskiej.

Powyższy tekst jest zawarty w każdej legitymacji członka PZW. Gdy się go czyta, to można się zastanawiać czy więcej w tym tekście jest zwykłego kołtuństwa czy więcej ironii. Kiedyś w Polsce była taka partia jak PZPR, która na sztandarach miała wypisane równie patetyczne hasła, tylko że za tymi hasłami był cuchnący rynsztok. PZPR-u na szczęście od ponad 25 lat już nie ma ale godnie zastępuje ta partię PZW, jeśli idzie o hipokryzję. Kiedy pierwszy raz przeczytałem, na ilu tysiącach hektarów gospodaruje taki twór jak Zarząd Główny PZW, to wydawało mi się to oczywista pomyłką. Ale niestety to ja się myliłem. Liczba ta poraża, gdyż wynosi ponad 22 tys hektarów wód. To nie pomyłka, sztuczny twór jakim jest Zarząd Główny, w którym głównymi „udziałowcami” są Prezesi Okręgów, ma umowy dzierżawne na ponad 22 tys hektarów wód. Dla porównania średnio w Okręgu jest to od 2 tys ha do 3,5 tys ha. Oczywiście są Okręgi w których wód jest jak na lekarstwo, takie jak Łódź czy Radom. Zarząd Główny jako spółka z nieograniczoną nieodpowiedzialnością nie ma możliwości prowadzenia racjonalnej gospodarki wędkarskiej na dzierżawionych wodach, więc oddała cały ten areał wód w pacht Zakładowi Rybackiemu. Warto tu zwrócić uwagę na nazwę: ZAKŁAD RYBACKI. Nie zakład rybacko-wędkarski ale stricte rybacki. I już wszystko jest jasne a hasło umieszczone w legitymacji członkowskiej zacytowane we wstępie, jest tak samo ironiczne jak ironią i farsą były wybory na ostatnim Zjeździe. Warto wrócić na chwilę do ostatniego Zjazdu a zwłaszcza do składu delegatów na ten zjazd. Ponad 90% tych delegatów to członkowie zarządów Okręgów. Ktoś może mi zarzucić, że się czepiam ale mnie to na odległość cuchnie towarzystwem wzajemnej adoracji różańcowej, które doskonale wie jak grać w klocki zwane interes ponad wszystko. To wszystko się zaczęło dwadzieścia lat temu, gdy gremium zarządzające stowarzyszeniem doszło do wniosku, że praca społeczna na rzecz stowarzyszenia, to może jest dobra dla ciemnego szeregowego członka PZW ale nie dla zasłużonego działacza stowarzyszenia, przyozdobionego złotą odznaka PZW z wieńcami i rogami. Wydawałoby się rozsądne hasło aby wziąć sprawy w swoje ręce, szybciutko znalazło praktyczne zastosowanie w stowarzyszeniu. Niestety szeregowi członkowie stowarzyszenia nie zdawali sobie sprawy, że są to tylko i wyłącznie ręce działaczy cwaniaków. Na zdrowy rozum, takie stowarzyszenie jak PZW z natury rzeczy powinno być organizacją pożytku publicznego. Nie jest i zapewne działacze zrobią wszystko aby nim nigdy nie było. Organizacja pożytku publicznego to gwarancja transparentności i dodatkowy system kontroli poza organami kontroli wewnątrzzwiązkowej. Kontrola wewnątrzzwiązkowa to mit, jak dobitnie pokazała to afera finansowa w Okręgu zielonogórskim. Tak traktowano swego czasu Towarzystwa wędkarsko-rybackie w przedwojennej Polsce, gdyż głównym celem tych towarzystw była ochrona zasobów rybnych a dopiero wtórnym stwarzanie możliwości dla wędkarzy, takich jak zacytowane we wstępie. Dla niektórych może to być zaskoczeniem ale nawet niemieckie władze okupacyjne doceniały role towarzystw i pozwalały im prowadzić działalność na terenach okupowanych. To w czasie okupacji niemieckiej został zbudowany symbol polskiego wędkarstwa, ośrodek w Łopusznej, tak znienawidzony i systematycznie niszczony przez komusze PZW i nie tylko komusze. Dziś ten ośrodek jest solą w oku działaczy hochsztaplerów z ZG PZW. Warto aby wędkarze też wiedzieli, że rozwiązywane przez komunistyczne władze, Polskie Towarzystwo Wędkarskie, zapisało ten ośrodek Uniwersytetowi Jagielońskiemu, czego nie uznały komusze władze PRL-u i bezprawnie przekazały go tworzonemu pod auspicjami UBP i komunistycznych władz Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu. W mej opinii akt donacji tego ośrodka na rzecz UJ nadal jest ważny i PZW jest bezprawnym jego właścicielem. Wzmianką o ośrodku w Łopusznie odbiegłem od głównego tematu ale chyba warto znać pewne fakty aby mieć pełniejszy obraz tego co jest imperatywem obecnych władz PZW a co jest rzeczą niechcianą. Najbardziej niechcianą zapewne rzeczą dla działaczy są wędkarze, zwłaszcza ci dociekliwi, pytający się o przepływ środków finansowych w stowarzyszeniu. Gdyby nie to, że wędkarze wnoszą do kasy związkowej ponad 100 mln złotych rocznie, to pewnie rządząca stowarzyszeniem koteria już dawno by się ich pozbyła ale kto pogardzi 100 milionami, które przez rożne sztuczki można skierować nie na cele statutowe ale do własnej kieszeni. Nikt nie wie lepiej jaki jest poziom rybności wód polskich jak wędkarze. Szczególnie wyostrzona optykę na ten problem maja wędkarze, którzy mają skalę porównawczą do tego jak to wyglądało trzydzieści lat temu. Kilka tygodni temu, opinie publiczną wstrząsnęła informacja, że w duńskim ogrodzie zoologicznym celowo uśmiercono młodą żyrafę ze względu na niepożądaną różnorodność genetyczną. Niestety polską opinią nie wstrząśnie informacja, że PZW jest odpowiedzialne za masowe wytępienie większości gatunków ryb w Polsce. Tą zagładę dokonuje się po cichu, poprzez masowe połowy ryb pożądanych w polskich wodach, takich jak szczupak, sandacz, okoń, troć czy łosoś. Brak naturalnych sanizatorów, w postaci ryb drapieżnych doprowadza do niekontrolowanego rozrostu ilościowego ryb typu leszcz, płoć, krąp a w konsekwencji występowania zjawiska karlenia tych ryb. Znam wiele jezior gdzie użytkownik wręcz zaleca zabieranie tych gatunków ryb i znosi wszelkie limity wynikające z RAPR. W ten sposób PZW dokonał rzeczy niebywałej i z wędkarzy zrobił drapieżców rybnych i sanizatorów. Co rozsądniejsi działacze w Okręgach próbują się wyłamać z tej grabieżczej polityki działaczy „biznesmenów” i zakazują odłowów gospodarczych na wodach przez dany Okręg użytkowanych. W „nagrodę” za to, sądy kapturowe stowarzyszenia zawieszają ich w pełnionych funkcjach na podstawie wymyślonych ad hoc zarzutów. Nie chcą dopuścić do tego aby „zaraza” w postaci rezygnacji z odłowów gospodarczych rozlała się szerzej, gdyż narusza to ich interesy. Na ostatnim Zjeździe Krajowym, ZG PZW przedstawił raport o działalności Zakładu Rybackiego gospodarującego na 22 tyś hektarów wód. W raporcie tym ani słowa wzmianki o tym ile środków finansowych wpłynęło do Związku z tytułu odłowów rybackich. Nie ma też żadnej kwoty w sprawozdaniu finansowym za ubiegła kadencję z tego tytułu. Nasuwa się logiczne i podstawowe pytanie, po co ta działalność gdy nie ma z niej profitów dla stowarzyszenia. Odpowiedź jest prosta, brak profitów dla stowarzyszenia nie oznacza braku gratyfikacji dla działaczy. Zawsze działacz z ZG może napisać głupkowatą i nikomu niepotrzebną opinię na temat konieczności odłowów gospodarczych i za kilka stron lipnego materiału skasować kilkanaście tysięcy złotych. Im więcej hektarów w użytkowaniu, tym więcej może być bzdurnych opinii a skład Zarządu Głównego jest obszerny i każdy chce dorobić czy to do pensyjki czy do emerytury. Ten numer był przetestowany kilka lat temu w ZO PZW Poznań, gdzie Prezes i Dyrektor Biura pisali rożne głupoty dla ZR Poznań i kasowali niezłe pieniądze. Test wyszedł pozytywnie, tylko się zrobił smród i zaradnych biznesmenów spod znaku PZW wywalono. Straty finansowe im odpuszczono i nie wnoszono sprawy do Prokuratury o działanie na szkodę stowarzyszenia. Można spuentować że PZW to ludzki pan i nie będzie krzywdził zasłużonych działaczy, odznaczonych bądź co bądź złotymi odznakami z wieńcami i wieloma rogami za „zasługi” w rozwoju polskiego wędkarstwa. Siaty na wodach użytkowanych przez PZW były i będą stałym atrybutem, gdyż w tym tkwi podstawowy interes kilku czy kilkudziesięciu osób zarządzających czy to na poziomie Okręgu czy na poziomie krajowym. Ile jest warty ten interes? Dużo a nawet bardzo dużo. Pieniądze ze składek członkowskich, przepuszczone przez pralnie w postaci sztucznie wykreowanych pośredników, w postaci czy to Zakładów Rybackich czy Zakładów Zarybieniowych i tak na końcu lądują w kieszeniach cwaniaków, gdyż są to pieniądze poza wszelką kontrolą. W ZO Zielona Góra testowano inny sposób dorwania się do pieniędzy składkowych. Z konta ZO zniknęło ponad 3 miliony złotych. „Sprawczynią” okazała się księgowa w biurze Okręgu. Szkopuł w tym, że w wyniku procesu, księgowej udało się udowodnić przywłaszczenie ciutek ponad 1 milion złotych. Co się stało z resztą pieniędzy, cisza głusza. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej, który przez trzy kadencje trwania procederu, występował z wnioskiem o udzielenie absolutorium dla ustępującego Zarządu nadal jest przewodniczącym Komisji Rewizyjnej a biegły powołany przez Komisję Rewizyjną dla zbadania finansów Okręgu, który nie wykrył żadnych przekrętów, chociaż były tak „skomplikowane” jak konstrukcja cepa, w nagrodę został Dyrektorem Biura ZO.

Czy potrzeba lepszego komentarza do tego co sie wyrabia w stowarzyszeniu? Chyba nie.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Często widzę podczas corocznych opłat przy kasie PZW na Twardej sflustrowanych wędkarzy. Wszystko to muszą zebrać , zupełnie nic temu niewinne Panie , które przyjmują opłaty w okienku. Kilka razy zwracałem uwagę pieniącym się wpłacającym, żeby poszli piętro wyżej i tam składali na kupkę swoje żale . Choć sam, za każdym razem kiedy mam tam iść , na samą myśl jestem zły Mili Panowie , pomyślałem sobie , że byłbym gotowy nie łowić rok i poświęciłbym się dla sprawy nie płacąc składki, żeby tylko mogło to coś zmienić, jednak pojedyńcza jednostka nie może zrobić nic. Siła jest w nas wszystkich. Gdyby wszyscy wędkarze, nie zapłacili corocznej opłaty , to może wtedy Ci , którzy pasą się składkami i nic nie robią, poszliby po rozum do głowy...? Myślę , że na obecny system jedynym lekarstwem byłoby zastąpienie "Panów nic nie robiących" przez młodych sprawnych umysłowo i fizycznie ludzi, którzy j chcą jeszcze coś w swoim życiu zrobić , a nie tylko PRZETRWAĆ. pozdrawiam . Krzysiek.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusŚwiat Druku - ciekawe linkiSystemy CMSWędkarstwoOsuszanie budynków - osuszanie ścianWędkarstwo - archiwum

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).