Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5 Ilość ocen: 2

Pechowy dzień

Na ławce w parku siedzi smutny facet, w ręku trzyma butelkę. Siedzi i patrzy w tę butelkę. Siedzi tak godzinę. Nagle do jego ławki podchodzi dresiarz, rozwala się obok, zabiera facetowi flaszkę, wypija jednym łykiem zawartość i beka potężnie. Smutny dotąd mężczyzna zaczyna płakać.
- Stary, nie becz, żartowałem - mówi zakłopotany dresiarz. - Choź, tu obok jest monopolowy, kupię ci nową flaszkę.
- Nie o to chodzi - tłumaczy mężczyzna. - Nic mi się nie udaje. Zaspałem i spóźniłem się na bardzo ważne spotkanie. Moja firma nie podpisała kontraktu, więc szef mnie wywalił. Wychodząc z firmy, zobaczyłem, że ukradli mi samochód, więc wziąłem taksówkę do domu. Kiedy taksówka odjechała, zorientowałem się, że zostawiłem w niej portfel ze wszystkimi dokumentami. A w domu - co? W domu moja żona pieprzy się z innym facetem! Postanowiłem więc popełnić samobójstwo. Przygotowałem sobie truciznę... i nagle przychodzi dureń, który mi ją wypija!!!

Pechowy dzień
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Przedwiośnie

Bazie na wierzbach stały się złote,
motyl kołysze się chwiejnym lotem,
deszcz pierwsze liście wyciąga z pąków
a nad polami brzmi hymn skowronków.

więcej...

Przedwiośnie
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,1/5 (14)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Rybie Oko/Artykuły/Opowiadania/Mój pierwszy raz 

Mój pierwszy raz

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 2428 
Komentarzy: 0 
ID: 47961 
Węzeł: 28812 

Czy pamiętacie swój pierwszy raz na rybach? Kiedy to było? Rok, dwa lata temu? Czy może było to tak dawno, że mgła przeszłości zasłania ten pierwszy raz? Ja pamiętam go bardzo dobrze.

Miałem wtedy 6 lat. Wiem to dokładnie bo po wakacjach (choć jeszcze wtedy nie miałem wakacji) miałem iść do zerówki. Spędzałem właśnie, tak jak co roku, dwa tygodnie u wujostwa. Lubiłem ich. Byli bardzo mili i zawsze znalazły się tam dla mnie jakieś słodycze. Mieszkał z nimi mój dziadek. Codziennie rano, gdy jeszcze spałem wychodził z domu na ryby. Często wracał na tyle wcześnie, że swoim przybyciem dopiero mnie budził.

Był cichym, spokojnym człowiekiem. Dotychczas nie znałem go dobrze. Dla mnie był to po prostu dziadek, który mieszkał na poddaszu, chodził na ryby i tak jak wszyscy dookoła mówili, nic nie potrafił złowić. Często drwiono z niego, że lepiej by zrobił, gdyby poszedł do lasu i nazbierał jagód czy grzybów. Nie słuchał docinek. Nie przejmował się ludźmi, tak jakby żył w zupełnie innym, własnym świecie.

Pewnie do dziś nie wiedziałbym o nim więcej. Przypadek sprawił, że zobaczyłem jakim jest człowiekiem, jakie uznaje wartości. Często to przypadek jest dla nas jedyną drogą poznania prawdy. To przypadek jest naszym sojusznikiem. Od tamtego czasu często zdaję się właśnie na szczęśliwe zbiegi okoliczności.

Szczerze mówiąc nie pamiętam co mnie obudziło. Nie to jest jednak najważniejsze. Usłyszałem, że ktoś chodzi cicho po kuchni. Wyszedłem z łóżka, stanąłem w sieni i poznałem znajomą, trochę przygarbioną postać dziadka. Chyba nie był zadowolony, że „został nakryty”.

- Dlaczego nie śpisz? Takie grzeczne bąble muszą dużo spać by urosnąć.
- Dziadku czy Ty tak rano idziesz na ryby?
Nie odpowiedział, tylko zabrał się znowu do przygotowywania jedzenia.
- Dziadku zrób dla mnie kanapkę i zabierz mnie ze sobą?
Znowu nic nie odpowiedział
- Bardzo proszę.

Usiadł na krześle i zaczął mi się bacznie przyglądać. Bałem się coś powiedzieć. Wiedziałem, że jak coś postanowi, to tak być musi. Nie lubił marudzenia więc wolałem nic nie mówić.
- Myślę, że jesteś już na tyle duży, że mogę Cię zabrać ze sobą. Musisz mi jednak coś obiecać.
- Wszystko obiecam tylko pozwól mi iść.
- Obiecaj, że nikt, ale to nikt się o tym nie dowie. Nie powiesz też gdzie byłeś i co widziałeś.
- Obiecuję – powiedziałem z wypiekami na twarzy i szybko pobiegłem się ubierać.

Blisko wioski szliśmy zwykłą, polną drogą, jednak już po jakimś czasie skręciliśmy w wąską ścieżkę. Na początku ścieżka była wydeptana, ale im dalej, tym bardziej nikła wśród traw. W końcu znikła w ogóle a my szliśmy właściwie na przełaj. Ciekawe jak miałbym tu sam trafić. Przecież te drzewa są do siebie tak podobne. Jak mój dziadek znajdował w tym gąszczu drogę, to sam nie wiem.

Nie odzywał się do mnie przez całą drogę, a ja czując, że nie byłby zadowolony również nic nie mówiłem. Gdy dotarliśmy do jeziorka byłem już trochę zmęczony i zawiedziony. Jakieś zwykłe bagienko a ja spodziewałem się czegoś w rodzaju kąpieliska. Dziadek zanim rozłożył wędkę wypakował z torby gotowaną pszenicę i wrzucił kilka garści do wody.
- Dlaczego nie wrzuciłeś całej?
- Bo po pierwsze ryby za bardzo by się najadły, a po drugie to sam zobaczysz.
Ciekawe co miałbym tu zobaczyć. Zaczął rozwijać wędki.
- Niestety nie mam dla Ciebie wędki. Popatrz jak ja łowię i postaraj się czegoś nauczyć. Zachowuj się cicho a może nie będziesz tego żałował.

Przycupnąłem przy drzewie i razem z dziadkiem zacząłem obserwować spławik. W pewnej chwili usłyszałem za nami jakiś szmer. Obejrzałem i moim oczom ukazała się sarna. Stała w jakiejś odległości od nas. Było widać, że chce podejść ale wciąż badawczo patrzyła się na mnie. Nigdy wcześniej nie widziałem sarny z takiej odległości. Zaniemówiłem, za to mój dziadek zaczął spokojnym głosem mówić do niej. Jego głos tak ją musiał uspokajać, że podeszła do niego i z torby zaczęła wyjadać pszenicę, tą samą którą wcześniej wrzucał do wody. Wciąż jednak obserwowała mnie badawczo.

Dla dziecka dziwne wypadki potrafią być jak najbardziej naturalne, ja jednak czułem, że to nie jest zwykłe wydarzenie, że normalnie zwierzęta się tak nie zachowują. Miałem rację bo w pewnym momencie dziadek zwrócił się do mnie:
- Znalazłem ją tu nad jeziorkiem jak jeszcze była mała. Jej matkę zabił myśliwy, więc postanowiłem trochę się nią zaopiekować. Przyzwyczailiśmy się do siebie. Swoja drogą jak ona się tu zjawia, to zwykle udaje mi się złapać jakąś konkretną rybkę.

Po jakimś czasie sarna odeszła od nas i położyła się na małej polance. Dziadek wziął się do łowienia a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku. Nagły plusk wody zwrócił moją uwagę. Okazało się, że to dziadek holował jakąś sporą rybę. Później dowiedziałem się, że był to lin. Był naprawdę duży. Teraz to jego oglądałem z podobnym podziwem jak wcześniej sarnę. Głaskałem jego śliskie ciało. Zdziwiłem się bardzo kiedy dziadek delikatnie podniósł lina i położył do wody. Ryba czując wolność szybko odpłynęła od brzegu.

- Pora wracać.
- Dziadku ale dlaczego ją wypuściłeś? Przecież gdybyś przyniósł ją do domu to wszyscy przestaliby mówić, ze nie potrafisz łowić.
- Kiedyś sam to zrozumiesz.
- Dziadku a czy mógłbym przyjść tu z Tobą jutro?
- Oczywiście. Jeśli tylko dasz radę znowu tak wcześnie wstać.
- Dam radę. Na pewno dam

Sarny pod drzewem już nie było, ale wierzyłem, wiedziałem, że jeszcze kiedyś ją zobaczę. Zaczynałem wierzyć, że tego lina także jeszcze zobaczę.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Systemy CMS

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).