Lewe menu

Filtry

Humor»

Rating: 4,5 Reviews count: 16

Niedźwiedź i zając.

Jedzie niedźwiedź na motorze, spotyka zająca.
- Chodź, zając, przewiozę Cię.
Jadą po lesie, 120,130,140…
- No, jak zając, posikałeś się już ze strachu? – Pyta przez ramię niedźwiedź.
- Noo.
- No, to wracamy.
Na drugi dzień, zając przyjeżdża motorem do niedźwiedzia.
- Chodź misiek, dzisiaj ja Ciebie przewiozę.
Znowu jadą tą samą drogą, 130,140, 150…
- Jak misiek, posikałeś się już?
- Taak!
- No, to teraz się pos…, bo nie sięgam do hamulca!!!

Niedźwiedź i zając.
  • Currently 4,5 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,4/5 (16 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Hyde Park»

Motto na Piątkowy i Sobotni Wieczór:

Lepiej mieć Parkinsona i trochę wylać, niż mieć Alzheimera i zapomnieć wypić!

Motto na Piątkowy i Sobotni Wieczór:
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,2/5 (46 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Gęsi pana Witolda 

Opowieści znad wody cz.1

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 2999 
Komentarzy: 0 
ID: 9147 
Węzeł: 7540 
Primum non nocere

Powiało nostalgią, zrobiło się dostojnie i smutno. Dla zachowania równowagi samopoczucia ja równiez proponuję coś z lamusa: przeniesiona ze starego RO pierwsza część Opowieści znad wody: kto nie czytał- niech poczyta. Miłego uśmiechu. :)

Choć moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się, gdy byłam jeszcze wiotkim podlotkiem (a co, byłam i już!), to faktycznym nauczycielem i mistrzem był mi mój nieżyjący już Teść, znakomity wędkarz ze starej, dobrej szkoły, rozkochany w przyrodzie i wiedzący o rybach nawet to, czego one same o sobie nie wiedzą. Jemu własnie dedykuję "Opowieści znad wody"...

Opisywane poniżej wydarzenia są jak najbardziej autentyczne. Ich aktywnym uczestnikiem ( w charakterze małoletniego adepta naszej sztuki) był mój małżonek, który ochoczo uzupełnia to, co zdołałam zapamiętać z tatowych opowieści. A było to tak:

Prawie w centrum Kongresówki, blisko Tomaszowa Mazowieckiego leży przepięknie położona nad niedużą rzeczką Piasecznicą miejscowość N., słynąca z Zakładów, które w okresie gomułkowsko- gierkowskim dawały pracę kilku setkom ludzi( łodzie, kajaki, przyczepy campingowe i ...młynkomiksery). Niestety, władza ludowa postanowiła dla dobra publicznego Piasecznicę uregulować, więc przestała być w czymkolwiek użyteczna wędkarzom, którzy zostali zmuszeni do poszukiwań łowisk nieco dalej niz rzut kamieniem od domu. W każdą sobotę ( wówczas jeszcze pracującą) po południu ze dwudziestu spragnionych adrenaliny facetów, sporadycznie obarczonych przez połowice podrastającym potomstwem, ładowało się na pakę poczciwego Stara 25 i jechało w poszukiwaniu wędkarskich emocji. Tak było i tej pamiętnej soboty. Mój małżonek, tym razem dodany ojcu do wędek przez troskliwą mamę ( dziecko musi wypocząć na powietrzu!) twierdzi, że wybrali się nad Czarną Nidę. Na pace trzęsło, sypały się opowieści, w których ryby miały tym dalej oczy od ogona, im dawniej były złapane i im więcej kilometrów drogi zostawało z tyłu. Jeden tylko uczestnik wyprawy zachowywał należytą, dostojną powagę: główny księgowy, pan.. powiedzmy : Witold. W drodze, tuż za Kielcami emocje gorących głów ostudziła burza z ulewnym deszczem. Mimo to w radosnym nastroju towarzystwo wypakowało się ze Stara na nadbrzeżną łąkę w pobliżu małego młyna z rozlewiskiem. Wszyscy rozpierzchli się w poszukiwaniu dogodnego stanowiska. Tomek z ojcem rozkładali wędki nad brzegiem Nidy, obserwując spod oka pana Witolda, który swoim zwyczajem, celebrował montowanie zestawów na łące, tuż przy samochodzie. Złożył właśnie pierwszą bambusówkę, założył robala, całość starannie umieścił w trawie i zajął się drugim kijem, zapominając o przysłowiowym "Bożym świecie". Na nieszczęście w pobliżu pasło się niezłe stadko spasionych gęsi młynarza. Jakby tego nie było dość, zawrócił do samochodu po zapomniany koc największy kawalarz z całej ekipy, pan Stacho. W mig ocenił sytuację, capnął okazję do psoty jak pies kawał serdela i ..... wykorzystując totalny "niebyt" pana Witolda, podrzucił robala z jego pierwszej, gotowej wędki w pobliże gęsi. Na efekt nie czekali dłużej niż kwadrans. Na łące rozpoczęło się istne piekło: złowiona łakomczucha machała skrzydłami i wrzeszczała jak opętana, wtórowały jej pozostałe ogłupiałe koleżanki ( stąd określenie: głupia gęś!). Pióra sypały się zaścielając łąkę a od strony młyna biegła w sukurs ulubienicom rozsierdzona młynarzowa. Niewiasta owa, oceniwszy sytuację równie szybko jak poprzednio pan Stacho, zażądała natychmiastowej i to dość słonej zapłaty za gęś . Zdumiony i kompletnie zszokowany pan Witold potulnie uiścił należną kwotę, nie mogąc wyjść ze zdumienia, jak to się stało.Czuł się jednak zdecydowanie winien. Młynarzowa, otarłwszy migiem łzy ( pewnie banknotami księgowego), zaofiarowała się z pomocą w sprawieniu gęsi, jako że żaden z obecnych panów nie przejawiał morderczych skłonności. Ostatecznie młynarzowa uśmierciła gęś, którą następnie upieczono przy ognisku i pochłonięto do ostatniej kosteczki. Mąż twierdzi, że była pyszna, jak żadna potem. W drodze powrotnej sumienie ruszyło jednak kolegów pana Witolda. Ujawnili kulisy "gęsiej afery" i solidarnie zrzucili się na pokrycie uszczerbku w budżecie księgowego, na wypadek, gdyby żona zaczęła mu sprawdzać "saldo". Rykowisko na pace trwało całą drogę powrotną a zachęcony powodzeniem pan Stacho juz szykował się na nastepny wyjazd.
P.S. Pan Witold księgowy nie zmienił nawyków: dalej szykował zestawy przy samochodzie, układając wędkę z robalem w trawie. A co!

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Producent wszywek, metek, etykiet. Zobacz: Metki Firma "Wszywka" zaprasza!

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).