Lewe menu

Filtry

Humor»

Rating: 3 Reviews count: 5

Żaba

Przychodzi żaba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze coś mnie jebie w stawie!

Żaba
  • Currently 3 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 2,8/5 (5 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Hyde Park»

Motto na Piątkowy i Sobotni Wieczór:

Lepiej mieć Parkinsona i trochę wylać, niż mieć Alzheimera i zapomnieć wypić!

Motto na Piątkowy i Sobotni Wieczór:
  • Currently 4 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,2/5 (46 votes cast)

Thank you for rating!

You have already rated this page, you can only rate it once!

Your rating has been changed, thanks for rating!

Szukaj

Reklama

Łaska

Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2
Ocena: 5 
Ilość ocen: 2 
 Ilość wyświetleń: 3410 
Komentarzy: 2 
ID: 21543 
Węzeł: 14818 

Wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb. Czasmi nad wodą spotkać może nas coś interesującego ze strony zupełnie innych zwierząt.

Październik rozpieścił nas pogodą. Trudno było w domu wytrzymać, aż skręcało w dołku na samą myśl o wypadzie nad Wisłę. Ostatnie słoneczne promienie i bezwietrzna pogoda obiecywały miłe spędzenie czasu. Żona patrzyła krzywo, gdy pakowałem sprzęt, ale co tam – nawet pod groźbą “cichych dni” nie można mnie było w domu utrzymać.
Nad rzeką byłem późnym rankiem. Moje miejsce było wolne. Ześlizgnąłem się z wysokiego brzegu na wąską półkę nad samą wodą, ledwie starczającą na jako takie urządzenie stanowiska. Z obu stron krzaki, wzdłuż brzegu głęboka rynna a nieco dalej płytszy, żwirowy blat ulubiony przez sandacze. Plan miałem chytry – jedna wędka na trupka, drugi piker w rynnę w oczekiwaniu na jesiennego leszcza. Pełen entuzjazmu wyrobiłem zanętę i zacząłem smigać bacikiem za uklejkami.
Nie zaczęło się dobrze. Złowienie trzech uklejek zajęło mi godzinę. Woda martwa – nic się nie chlapnęło, nic nie zaoczkowało... Entuzjazm opadł. Szczytówki z lekka przyginał nurt i za nic nie chciały wpaść w oczekiwane konwulsje. Z braku innych zajęć spoglądałem w niebo, gdzie co rusz przelatywały zbierające się do emigracji czaple i kormorany. Stado kaczek przysiadło pod drugim brzegiem. Spokój...
Bardziej wyczułem ten ruch pod nogami, niż go zauważyłem. Ruda błyskawica szurnęła mi po obutach. Zerknąłem kątem oka – łasica! Stanęła przez chwilę pomiędzy moimi stopami, po czym odbiła się zgrabnie od ziemi i wskoczyła do miski z zanętą. Chwyciła bryłkę w pyszczek, zawróciła z gracją, wyskoczyła z miski i pomknęła w krzaki. Od razu humor mi się poprawił. Ostatnio nieczęsto widywałem to śliczne i pełne wdzięku zwierzątko, a jeszcze nigdy z takiej odległości! Żałowałem, że nie miałem pod ręką aparatu – a nuż popozowałaby chwilę i może udałoby się pstryknąć portrecik zwierzątka. No cóż, było – minęło, już pewnie nie wróci...
A jednak po chwili dobiegł mnie pisk tak wysoki, że ledwie słyszalny i z kępy traw wypadła moja znajoma. Poznaną już ścieżką po butach podbiegła do miski, złapała bryłkę zanęty i odskoczyła w krzaki. Nie mam pojęcia, co tego typowego drapieżnika tak zauroczyło w mojej zanęcie, ale postanowiłem sprawić łasce psikusa. Przesypałem zanętę do reklamówki i pustą miskę odstawiłem na miejsce. Wyjąłem aparat i zamarłem w bezruchu oczekując. Nie pomyliłem się – nim minęło pięć minut rudzielec pojawił się znowu. Wskoczył do miski i zamarł w bezruchu. Brak zanęty wyraźnie ją zaskoczył. Wyciągnęła szyjkę i zaczęła obwąchiwać ścianki miski żałośnie popiskując.
Myślałem, że to dobry moment na fotkę. Powolutku podniosłem aparat i... zaszeleścił rękaw kurtki! Łaska natychmiast smyrgnęła z miski, pokazując mi tylko na pożegnanie biały brzuszek.
Szkoda mi się zrobiło. Nie dość, że zakpiłem sobie ze zwierzaka, to jeszcze napędziłem mu stracha. Może jeszcze wróci? Żeby wynagrodzić jej jakoś moje nieładne zachowanie włożyłem do miski martwą uklejkę – a co tam, i tak sandacze się nimi nie interesują.
Tym razem czekałem nieco dłużej. I łaska też była ostrożniejsza. Najpierw wysunęła z trawy wąsatą mordkę i obwąchała okolicę. Pisnęła przenikliwie i po chwili już siedziała w misce. Rzuciła się na uklejkę bez chwili namysłu. Tym razem nie wyniosła zdobyczy w krzaki, przystąpiła do konsumpcji na miejscu. Niewiarygodne, jak takie małe stworzonko może głośno mlaskać i ciamkać!
Szczytówka pikera drgnęła jakoś inaczej. Coś zmagało się z robakiem po drugiej stronie wędki. Odruchowo chciałem zaciąć, ale powstrzymałem się w ostatniej chwili. Nie chciałem maluchowi przerywać posiłku.
Łaska zastrzygła uszkami, pisnęła i zostawiwszy nieskończoną ukleję skoczyła w krzaki. Nie wiedziałem, co się stało. Po chwili jednak usłyszałem narastający warkot silnika. Na stanowisko obok podjechała lśniąca mazda. Przybyły wędkarz trzsnął drzwiami z takim impetem, że stado kaczek spod drugiego brzegu Wisły poderwało się do lotu.
- I jak, bierze co? - zapytał, ale chyba nie chciał poznać odpowiedzi, bo nawet nie spojrzał w moją stronę zadając pytanie. A ja nie chciałem za bardzo odpowiadać. “Miałem już dziś lepsze towarzystwo” – pomyślałem.
Wędkarz rozłożył swój sprzęt i włączył radyjko na baterie. Zza krzaków dobiegały mnie już tylko trzaski z chińskiego odbiornika. Rozglądałem się tęsknie za moją znajomą, lecz więcej się nie pojawiła.
Ja też długo nie wytrzymałem. Zwinąłem wędki i zebrałem się do domu.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

...z nas, zapatrzonych w spławik, widzi, co dzieje się wokół niego. A, ile niezapomnianych wrażeń niesie obserwowanie otaczającej przyrody, ile pięknych owadów, ptaków, czy zwierząt można zauważyć. Tak, jak piszesz - wędkarstwo, to nie tylko łowienie ryb...

Początek

:-)  Bardzo dobre (5)Bardzo dobre (5)Bardzo dobre (5)Bardzo dobre (5)Bardzo dobre (5)

Naprawdę ładne
Pozdr.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Producent wszywek, metek, etykiet. Zobacz: Metki Firma "Wszywka" zaprasza!

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).