Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1,5 Ilość ocen: 3

Kierowca

- Powinienem zwolnić swojego kierowcę, mówi minister do żony.
- Jeździ jak wariat, już piąty raz ledwo uszedłem z życiem...
- Daj mu jeszcze jedną szansę!

Kierowca
  • Obecnie 1,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

A miałem jechać na nockę.

Diablo jest mistrzem. Diablo jest wielki.
W górę kieliszki, szampan bąbelki.
Co za technika, jaka finezja,
Krzyśka potyczki sama poezja.

Taniec na nogach, sierpy,uniki,
zachwyca speców, zero krytyki.
Końcowy gong i ręce w górę.
Diablo zwycięża. Diablo jest królem.

Diabli z zasiadką, diabli z rybami,
Diablo championem, Diabla się chwali.
Puściły nerwy już się skończyło.
Zaraz chwileczkę, to mi się śniło?

Mamy mistrza czy nie?
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,2/5 (19)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Wędkarskie ogniska 

Wędkarskie ogniska

Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1
Ocena: 5 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 3080 
Komentarzy: 1 
ID: 47316 
Węzeł: 28396 
Ryszard Siejakowski

Ogień towarzyszy gatunkowi ludzkiemu od zarania. Dzięki ogniowi człowiek dokonał olbrzymiego skoku cywilizacyjnego. Z istot żyjących na ziemi, tylko człowiek potrafi rozpalić ogień i utrzymać go. Ogień nie kontrolowany to klęska dla natury ale z drugiej strony ogień to dobrodziejstwo dla człowieka.

Podniósł się powoli i dołożył suche drwa do przygasającego ognia. Duża sterta przygotowanego chrustu leżała w pobliżu ogniska. Zgromadzili ją jeszcze za jasnego aby później nie buszować po otaczających ich chaszczach. Oddzielnie leżała grubizna, a na drugiej kupce trochę drobnych patyków na wypadek zbyt mocnego przygaśnięcia.

Nie był w stanie zliczyć, które to było ich wspólne ognisko. Jak sięgał pamięcią niewiele było takich wędkarskich wypadów gdy go nie rozpalali. To należało do rytuału, który pielęgnowali. Nigdy nie zdarzyło się aby nie udało się im rozpalić ogniska niezależnie od tego czy było sucho, czy lało przez kilka dni. Nie udaną próbę potraktowali by jak osobistą porażkę, dlatego detrminowała ich jakaś dziwna zawziętość i radość gdy kolejny raz ciepło ogniska otulało ich swym żarem.

Mimo faktu, że dość znacznie różnili się swymi charakterami, to ognisko zawsze stanowiło ich wspólny mianownik. Nie było ważnym kto zaczynał zbierać chrust, drugi bez słowa wspomagał go w tym, wybierając odpowiednie gałęzie, patyki i kłody. Tu panowała wzorcowa symbioza. Wesoło płonący ogień, potrafił zmienić nawet ich psychikę i wyzwolić chwilę wspomnień z lat minionych, cementując ich wieloletnią przyjaźń. Wyciągali zabrane z domu wiktuały i piekli na żarze kiełbaski, chleb czy często zwykłe ziemniaki.

Jak sami stwierdzili, nic nie dało się porównać do smaku kiełbasy usmażonej na takim ognisku, wspólnym ognisku. Gdy przyjemne ciepło spożytego posiłku rozchodziło się po żołądku i uczucie sytości lekko ich rozleniwiało, zaczynali wspominać ponad ćwierćwiecze wspólnych wędkarskich eskapad. Jak w filmie przygodowym przeplatały się sukcesy i porażki wypadów za pstrągami, szczupakami czy sandaczami. Oj było tego sporo, bo i lat upłynęło prawie trzydzieści.

Pamiętał, gdy pierwszy raz kompan namówił go do wyjazdu na pstrągi i złapał pierwszego kropkowanego. Na tamte czasy nie był duży, bo wszystkiego niecałe czterdzieści centymetrów ale to był jego pierwszy kropkowany. Przypominał sobie gdy oglądał to nakrapiane cudo, wyrwane z leśnego potoku.

Jego pierwszy pstrąg w życiu, złapany trochę przypadkowo, którego na skutek braku doświadczenia o mało co by nie stracił w ostatniej fazie holu gdy zaplatał się w pojedyńczą gałązkę wystającą z brzegu rzeczki. Wspominali tą wspaniałą wyprawę na pstrągi, gdy spotkali się na mostku koło leśniczówki po całym dniu łowienia.

Myślał wtedy, że pierwszy raz przyłoży koledze swoim pięćdziesiątakiem i dwoma czterdziestkami. Zaniemówił, gdy Zbyszek wyciągnął z torby tylko jednego pstrąga ale za to sześćdziesiątaka. Oddał by za tego jednego swoje trzy bez żalu. Piękny gruby samol z wywinięta kufą nawet nie był zbyt mocno wybarwiony ale był taki piękny, jak piękny może być gruby pstrąg.

Wspominali swą rywalizację w dużych szczupakach. Tu on był górą. Miał farta i zawsze potrafił coś wymudzić z wody, ciutek większego od Zbyszkowych zębatych. Do dzisiejszego dnia, Zbyszek nie przeskoczył jego kilku szóstek z Odry, mimo że starał się jak mógł. Śmiali sie nawet, że stało się to Zbyszkową obsesją.

Kiedyś Zbyszek żartobliwie stwierdził, że ma żal do niego gdy namówił go do łowienia sandaczy bo przestał łowić szczupaki. A przecież ostrzegał go, że zachoruje na nieuleczalna chrobę jaką jest sandaczomania i tak się stało. Teraz wspólnie zarażeni tą przypadłością, uganiają się za sandałami na Warcie, Odrze czy jeziorach, ciesząc się z sukcesu jednego lub drugiego.

Udało mu sie odkupić dług wdzięczności za naukę jaką pobierał u Zbyszka w łapaniu pstrąga i stał się dla niego nauczycielem w połowie sandaczy. Nie wiadomo czy nauczyciel był dobry, czy uczeń zdolny ale ostatnimi czasy to właśnie uczeń odnosi większe sukcesy. Może w następnym sezonie odkuje się koledze i uda mu się wyciągnąć większego sandacza. Kto to wie?

Ognisko przygasało. Kolejny wspólny wieczór na rybach dobiegał końca. Ile jeszcze będzie takich wspólnych chwil nie wiedział ale był pewien, że wkrótce znów pojadą razem, i kolejny raz rozpalą ogień nad brzegiem rzeki, rzeczki czy jeziora.

Kolejny raz w cieple wędkarskiego ogniska popłyną wspólne wspomnienia i plany na następne wyjazdy.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

I dobrze oddaje ten klimat.
Pozdrawiam
Andrzej

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Darmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).