Lewe menu

Filtry

Komentarze

Artykuł - Introdukcja gatunków – cz. II. – PrzykładyMateusz Wybitne (6)

Artykuł - Ach te pstrągi...Ładnie napisane Bardzo dobre (5)

Artykuł - Introdukcja gatunków – cz. I. - AspektyBardzo przydatne info. Bardzo dobre plus (5+)

Artykuł - Introdukcja gatunków – cz. II. – PrzykładyDobry art Bardzo dobre plus (5+)

Humor»

Ocena: 1,5 Ilość ocen: 3

Sekretarka

Na początek proponuję pani 10 milionów plus premia, mówi prezes do nowo przyjmowanej sekretarki, po czym dodaje, lustrując ją wzrokiem:
- Choć, hmmm, z przyjemnością dałbym pani dwanaście...
Na to sekretarka:
- Z przyjemnością, panie prezesie, to ja biorę dwadzieścia!

Sekretarka
  • Obecnie 1,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

"PAN TO DOŁÓŻ"

Wodo, miłości nasza, tyś nam życie, zdrowie...
Ile Cię cenic trzeba, ten tylko się dowie
kto nadzieję utracił, że w Twej żyznej toni
jeszcze rybka za rybką kiedyś bedzie gonić.
Dziś piękno Twe w całej ozdobie ku pamięci
opiszę Hołd oddając Tobie:

więcej...

czyli ostatni zjazd ......
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,5/5 (13)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Topienie Marzeny

Ocena: 2,67 Ilość ocen: 2Ocena: 2,67 Ilość ocen: 2Ocena: 2,67 Ilość ocen: 2Ocena: 2,67 Ilość ocen: 2Ocena: 2,67 Ilość ocen: 2Ocena: 2,67 Ilość ocen: 2
Ocena: 2,67 
Ilość ocen: 2 
 Ilość wyświetleń: 2917 
Komentarzy: 2 
ID: 32040 
Węzeł: 19164 
Moje drugie ja

Za oknem na zmianę deszcz i śnieg. Czasem nawet zabłyśnie słońce. Jeszcze niedawno wychodziłem do roboty po ciemku i po ciemku wracałem a teraz nawet po pracy trochę dnia zostaje. Dziwna sprawa, ale za każdym razem, kiedy otwieram szafę wypada z niej wędka. Już chyba oboje nie możemy się doczekać wiosny. Tej prawdziwej z wilgotnym zapachem trawy i rozbierającym słońcem.

Wczoraj wyciągnąłem z szafki swoje wędkarskie dziudzioły a stół w kuchni na kilkadziesiąt minut zamienił się w warsztat mechaniczny. Najpierw wyciągnąłem kołowrotki. Nawet nie, dlatego żeby były jakieś problemy - nie. Tak naprawdę stęskniłem się za ich widokiem. Tyle tygodni w pudle a one jakby na mnie czekały i teraz lekko błyszczące od smaru kuszą i namawiają. Nie mogłem się oprzeć i poszedłem po kije. Wolniutko, ostrożnie - jak na pierwszej randce - rozwiązywałem tasiemki i powoli odsłaniałem zawartość pokrowców. A potem dokręciłem do nich młynki. Kilka wymachów i zdałem sobie sprawę, że to nie to. Za mało miejsca, aby pomachać całym kijem a sam dolnik to jak lizak bez patyka.
Zamiast tego zmieniłem żyłki. Kłąb starej najpierw wywaliłem do śmietnika, ale przeraził mnie widok pajęczynopodobnej masy, więc grzecznie wsadziłem wszystko do torby foliowej, którą jutro spalę. Kiedy kije i kołowrotki były już odłożone do pokrowców otworzyłem prawdziwą puszkę Pandory moje pudełka z wabikami.
W środku była istna dżungla przemieszanych ze sobą przynęt. Gumki kolorowe przemieszały się z jednobarwnymi dając czasem zaskakujące efekty barwne. Jedynie najnowsze zakupy (ktoby od czasu do czasu nie wpadł do sklepu) były na swoim miejscu. Rozplątywanie wirówek i woblerów zajęło mi, co najmniej z godzinę. Nawet posegregowałem je pod kątem ewentualnych ryb. Kiedy chowałem pudła do szafy z wieszaka smętnie zerknęła na mnie kamizelka. Spoko pomyślałem niedługo na ciebie też przyjdzie czas i sięgnąłem po swój plecak, który dziwnym trafem przetrwał w nienaruszonym stanie od jesieni. W zewnętrznej kieszeni jako pierwszą znalazłem swoją kartę wędkarską, co przypomniało mi o niezapłaconej daninie na PZW. Kuźwa zakląłem, bo przy okazji wbiłem sobie w palec kotwiczkę od mappsa. Wysysając krew z palucha uświadomiłem sobie, że to wszystko przez ten świstek. Krwiopijcy z PZW znowu dali o sobie znać.
Kiedy wywracałem na drugą stronę plecak, aby go wytrzepać w kuchni pojawiła się moja małżonka. Oczywiście nawet nie musiałem patrzeć żeby wyobrazić sobie jej wzrok. Zresztą za chwilę i tak dowiedziałem się o wszystkich koniecznych wydatkach i posłuchałem o mężczyznach, którzy zamiast się bawić pomagają żonom w świątecznych przygotowaniach. Temat zresztą zaraz uległ poszerzeniu. Dziwna sprawa wyszło na to, że ostatnie miesiące spędziłem głównie na tapczanie w towarzystwie pilota. Wiadomo powszechnie jak byki reagują na czerwony kolor, ale jakoś nikt jeszcze nie napisał rozprawy doktorskiej o wpływie hobby męża na wydajność werbalną kobiet. A szkoda.
Wobec eskalacji językowej jako doświadczony mąż przypomniałem sobie nagle, że dzwoniła szwagierka. Marzena, czym prędzej złapała za telefon a ja posprzątałem manele i włączyłem telewizor. W Wiadomościach właśnie pokazywali jak dzieci świętują nadejście wiosny. Topiły Marzannę a potem radowały się z nadejścia wiosny. Dziennikarz nawoływał abyśmy wszyscy przypomnieli sobie o tradycji i starych obyczajach.....
.
.
.
.
I to jest cała prawda Wysoki Sądzie. Jestem ofiarą tradycji, świątecznych porządków i przypadkowej zbieżności imion. I proszę o łagodny wymiar kary. Amen.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
Primum non nocere

niekiedy mogła by w narodzie zginąć

Początek

Spojrzenie autora na życie zniechęca do wędkarskiej braci. Mamy tu obraz kogoś, kto truje innych spalając plastiki, klnie, zrzędzi, jest negatywnym typem "macho", a na dodatek, jeśli dobrze zrozumiałem, morduje swoją żonę (hmm... zastanawiam sie, dlaczego żona tak długo wytrzymała). Jeśli to miał być dowcipny artykuł ukazujący powszechne problemy wędkarskiej braci, to ja jestem z innego świata.
Dodam jeszcze, że akurat w tych wynurzeniach nie było motywu alkoholowego, co zdarza się w innych "wspomnieniach". To zrozumiałe, że człowiek wypije piwo, albo herbatkę z "wkładką", ale żeby od razu o tym pisać i robić oko do kolegów po kiju. Po co? Czy kultura w naszym kraju jest przede wszystkim "sfermentowana"?
Ciekaw jestem, co sądzą inni koledzy.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Wdrożenia OpenERP

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).